Dolina Samy i Bytyńskie Brzęki
Powiedzieć, że dziś było ciekawie, to jakby nic nie powiedzieć. Poniższa relacja obnaża tylko cząstkę wrażeń, jakimi zaskoczył nas poranek. Pierwsze kilometry nie zwiastowały nadchodzących emocji. Potrzebowaliśmy skupienia, by sprostać wiatrowi „nadjeżdżającemu” z przeciwnego kierunku.
Ciekawie zaczęło się nad Jeziorem Bytyńskim. Nadmiar wody odciął nam drogę i nie było innej opcji, jak puścić się wpław.
Wysoki poziom wód gruntowych widoczny był również w Dolinie Samy. Wąska rzeka przyjęła charakter rozlewiska. Podmokły teren przyciągnął liczne ptactwo, głównie żurawie i gęsi. Oprócz kilku spotkań z sarnami mieliśmy zaszczyt dwukrotnie, z bliskiej odległości podziwiać jelenie. Takie spotkania zawsze budzą emocję.
Powrót do domu był przeciwieństwem startu. Wiaterek był naszym sprzymierzeńcem, a kilometry odchodziły jak z płatka.
Odjechani-Team PL
.jpg)



.png)